przyszła wiosna, a wraz z nią przylatuje jej ptasia kompania. Wspólnie pożegnajmy naszych zimowych przyjaciół: jemiołuszki, gile i czeczotki, a powitajmy: skowronki, czajki, żurawie i bociany. Gdy będzie cieplej zawitają do nas również jaskółki i jerzyki. Żeby usłyszeć i zobaczyć wiele gatunków ptaków, nie musisz wychodzić z domu. Wystarczy, że wygodnie usiądziesz przed komputerem i włączysz poniższe linki:
Życie i śpiew ptaków na wiosnę: https://youtu.be/XGjq6fY64JU
Bociany: http://www.bocianyonline.pl/kamery.html
Z myślą o naszych pociechach, dla których ten czas jest nie łatwy,
przesyłamy również ciekawą opowieść Edyty Grzegory, która - mamy nadzieję okaże
się bardzo pomocna. Pamiętajmy żeby dbać o siebie w czasie kwarantanny.
Życzymy dużo zdrówka.Poznajmy się, przyjacielu! :)
Właśnie rozkwitała wiosna. Zza okna zaglądały promienie słońca, rozświetlając wnętrze niewielkiego salonu. Salon mieścił się w mieszkaniu na trzecim piętrze, w bloku, na sporym osiedlu. Od dłuższego czasu wśród szmeru rozmów setek mieszkańców osiedla wybrzmiewał jeden temat – rozmawiano o nowej, nieznanej dotąd chorobie – wirusie, który przybył z dalekiego kraju.
Choć rozmawiali głównie dorośli, w głowie Ali dźwięczały myśli pełne niepokoju. Od kilku dni jej codzienność zmieniła się nie do poznania. Dorośli uznali, że z uwagi na wirus, lepiej zostać w domu – tak, żeby nie zarażać się od siebie. Dziewczynka nie chodziła więc do szkoły, rodzice pracowali w mieszkaniu. Początkowo było to nawet przyjemne, jednak z czasem godziny zaczęły się dłużyć ⏳ – rodzice coraz bardziej zajęci byli pracą, Ali brakowało towarzystwa przyjaciółki. W powietrzu unosiło się nieprzyjemne napięcie.
- Pobaw się w pokoju, kochanie – powiedziała mama. Ala spojrzała na nią, niezadowolona. Głos mamy brzmiał łagodnie, ale mina była wyraźnie zafrasowana.
Dziewczynka spojrzała na tatę, który nerwowo stukał w klawiaturę. Zmarszczyła czoło, wykrzywiła usta w podkówkę i niechętnie zaczęła składać zabawki. Na dywanie pełno było klocków, puzzli i figurek ulubionych bajkowych postaci.
Odłożyła je na półkę w swoim pokoju i położyła się na łóżku, które stanowiło jedyne miejsce wolne od porozrzucanych przedmiotów. Chaos panował nie tylko w pomieszczeniu, ale też w głowie dziewczynki. Przewijało się przez nią mnóstwo myśli, potęgując zniecierpliwienie i rozdrażnienie.
Zamknęła oczy, a kiedy otworzyła je ponownie, zauważyła, że na półce – tuż obok figurki dziewczyny w niebieskiej sukni, z długimi blond warkoczami – siedzi dziwna, niezgrabna postać, z odstającymi uszami i wystraszonym spojrzeniem.
- Dzień… Dzień dobry – powiedział nieznajomy lekko drżącym głosem.
- Dzień dobry..? – odparła Ala, zaskoczona wizytą niezapowiedzianego gościa. Szybko podniosła się, siadając na krawędzi łóżka – Kim jesteś?
- Wiesz, znamy się nie od dzisiaj – odrzekła tajemnicza postać, rozglądając się nieśmiało po pokoju – towarzyszę ci od bardzo dawna. Byłem tuż obok kiedy pierwszy raz szłaś do przedszkola, a później szkoły... od kilku dni nie odstępuję cię prawie na krok.
- Jesteś…- zaczęła niepewnie dziewczynka.
- Twoim lękiem – dokończył, jak się właśnie okazało, lęk.
Zwinnym susem zeskoczył z półki i, manewrując sprawnie między rozrzuconymi zabawkami, podszedł do Ali, podając jej dłoń na powitanie. :)
- Nie wiem czy chcę się z tobą przywitać – zawahała się dziewczynka.
- Spokojnie – odparł lęk, uśmiechając się delikatnie – ode mnie nie można zarazić się wirusem. :)
- Nie w tym rzecz – powiedziała dziewczynka. – Po prostu chyba nie jesteś tu mile widziany– dodała niepewnie.
Lęk zmieszał się i cofnął o krok.
- Ja przecież… – zaczął, a oczy zaszkliły mu się łzami - … jestem tu po to, żeby cię chronić. Ostrzegam cię przed zagrożeniem i dbam o twoje bezpieczeństwo. Ostatnio przypominam na przykład o częstym myciu dłoni. Jestem po twojej stronie.
Zapadła cisza. Dziewczynka patrzyła w duże, lśniące oczy lęku i łzę, która spływała po jego pulchnym policzku
W końcu podeszła do niego i podała mu rękę.
- Możemy się przywitać – powiedziała – chociaż czasem bywasz nie do wytrzymania.
- Tak, wiem – przyznał lęk. Uścisnąwszy dłoń Ali, westchnął głośno i oparł się o ścianę – zdarza mi się reagować zbyt mocno. Czasami jestem zbyt naiwny i łatwo mnie przestraszyć. Dlatego sprawdzaj proszę czy to, co słyszysz na przykład na temat wirusa jest prawdą czy bujdą. Możesz zapytać o to rodziców. W ogóle rozmowa z dorosłymi, którym ufasz może nam obojgu bardzo pomóc. :)
Dziewczynka wyobraziła sobie myśli dźwięczące w jej głowie i poczuła, że rozmowa z rodzicami to dobry pomysł.
- … ale jednak część obaw pewnie się potwierdzi – wyznała, czując nieprzyjemny ucisk w żołądku.
- Niestety – odparł lęk – ale wtedy też możemy się wspierać! – dodał, uśmiechając się szerzej niż zwykle. ☺️ W jego oczach pojawił się blask, którego Ala wcześniej nie dostrzegała. – Czasami czuję się lepiej, kiedy widzę twój wpływ na to, co się dzieje, na przykład kiedy dbasz o siebie, przestrzegając zasad higieny czy kiedy dzwonisz do babci, pytając, jak się czuje.<3 Myślę, że dobrze zrobiłaby nam też rozmowa z Krysią. Nie miałyście kontaktu już od dawna, a przecież tak bardzo lubicie ze sobą rozmawiać.:)
- To prawda – przyznała dziewczynka, prostując plecy. Poczuła siłę i radość na myśl o rozmowie z babcią i przyjaciółką. ☺️☺️ Po chwili jednak zmarkotniała i przygarbiła się, dodając – … ale przecież nie na wszystko mam wpływ i czasem po prostu boję się, co będzie… :(
Lęk podszedł do niej i przytulił ją mocno. <3
- … to też jest w porządku – powiedział. – Możesz tak czuć. Wtedy warto podzielić się tym z kimś bliskim, przytulić się, napić herbaty… bo chociaż czasami brakuje rozwiązania, dobrze po prostu pobyć w tym razem.
- Opiekujmy się sobą – odrzekła dziewczynka, cały czas trzymając lęk w swoich ramionach. <3
---
Po chwili poczuła na powiekach ciepłe, jasne promienie wiosennego słońca. Otworzyła oczy. Jak się okazało, nadal leżała na łóżku.
- … więc to tylko sen… - pomyślała i poczuła nieprzyjemny ucisk w żołądku.
Tym razem jednak nie przestraszyła się swojego lęku. Znała go przecież osobiście i czuła, że ma dobre intencje. Wiedziała, jak o siebie zadbać. <3 Niespodziewanie drzwi pokoju otworzyły się. Do środka weszli rodzice, żeby sprawdzić, jak się czuje. Dziewczynka znajomym zwinnym susem zeskoczyła z łóżka, wpadając prosto w ich ramiona.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz